Muzyka w Raju | Dzień 4

Wieczór czwarty

Muzyka w Raju zawsze żyła orkiestrą - przez lata Arte dei Suonatori, potem Martin Gester i Le Parlement de Musique, potem Alexis Kossenko i narodziny jego orkiestry Les Ambassadeurs. W tym roku, można by powiedzieć, że po raz pierwszy nie ma orkiestry. Bo nie ma. Ale to nieprawda. Bo jest. To znaczy: jednocześnie nie ma i jest. To znaczy nie ma tu orkiestry jako takiej opatrzonej nazwą ze zgrabnym logo. Nie ma. Ale przecież jest dwoje barokowych skrzypków, altowiolistka, cztery flecistki, dwie gambistki, jedna klawesynistka, harfistka, perkusista, a każdy biegły w swym fachu majster, trzeba więcej? Tylko nuty przed nos, trzy-czte-ry i wio - barokowa orkiestro, w rytmie Ucceliniego, Bibera, Schmelzera, Mariniego, Bertaliego, wio! Tutaj zwyczajnie i na sposób barokowy bierze się wszystkich, którzy potrafią na czymś grać i orkiestra z łapanki stoi jak się patrzy, a nawet, jak się słucha. Zasada wyłączonego środka Arystotelesa w Raju całe szczęście nie obowiązuje. A jeszcze zmierzają do Paradyża barokowe odwody - mandolinista Avi Vital, wiolonczelistka Elena Andryeyev, wirtuoz violi korbowe Matthias Loibnerj, fideli VivaBiancaLuna Biffi, harfistka Angelique Mauillon, się będzie działooo!!!
I chciałem jeszcze na koniec napisać o koncercie Ars Choralis Coeln Marii Jonas i Wizjach świętej Hildegardy z Bingen. To znaczy chciałem coś napisać o Wizji Marii Jonas Wizji świętej Hildegardy. Kolejne niezwykłe doświadczenie dotknięcia pięknem, które przemienia, to znaczy - odmienia, a może raczej - wymienia, chociaż właściwie to - zamienia... ale na pewno zmienia jakąś część atomów, jakiś kawałek łańcuszka DNA w człowieku bezpowrotnie. Katharsis?
 
Szymon Małecki
See video
See video